Szukam piękna tam, gdzie pozornie go nie ma…
Powiem szczerze: nie jestem malarzem. Moje korzenie tkwią w rygorze projektowania graficznego i prawdzie fotografii. Malarstwo początkowo miało być tylko ćwiczeniem – warsztatową wprawką, która pomoże mi lepiej zrozumieć kompozycję, kolor i światło w moich zawodowych dziedzinach.
Z czasem jednak pędzel stał się czymś więcej. Stał się narzędziem ducha.
Malarstwo jako proces, nie tylko obraz
Moje prace nie są próbą odtworzenia rzeczywistości. To interpretacja świata przefiltrowana przez:
- Umysł i wyobraźnię – gdzie rodzi się wizja.
- Wrażliwość i ekspresję – które nadają jej temperaturę.
- Gest – który jest bezpośrednim zapisem energii i chwili.
Dlaczego maluję?
Maluję z wewnętrznej potrzeby. To mój sposób na dialog z tym, co niewidzialne. W moich pracach szukam harmonii w chaosie i światła w mroku. Często sięgam po tematy nieoczywiste, bo wierzę, że prawdziwe piękno kryje się pod powierzchnią codzienności – tam, gdzie większość ludzi zapomina zaglądać.
Dla mnie obraz jest jak piosenka – ma swój rytm, swoją barwę i swoje milczenie. To kolejna forma mojego świadectwa, którą chcę się z Państwem podzielić.























